Mimo, że chłopacy już nie chodzi do mu dziecka (co mnie zdziwiło) to ja nadal tam chodziłam.
Było to już po Bożym Narodzeniu. Nadchodził Sylwester. Sama już planowałam wyjść z przyjaciółkami do klubu i zaszaleć. Kasia miała zostać z babcią (mamą [t.i]) Przygotowywałam ciuchy. Do wyjścia jeszcze 5 godz. ale zawsze chciałam mieć wszystko pod kontrolą. Po ok 1 godz wybrałam to :
*Parę godz. później*Wchodziłam już do klubu z dziewczynami. Był to lub dla bogatszych, ale jakoś uzbierałyśmy kasę. Ja dorabiałam na boku podobnie, jak dziewczyny. Strasznie nam na tym zależało. Na początku dziewczyny wypiły drinka, a ja wodę. Nie przepadałam za alkoholem. Już po paru minutach tańczyłyśmy na parkiecie. Jacyś kolesie zabrali mi koleżanki więc ja zeszłam na bok. Poczułam na sobie czyiś wzrok. Zaczęłam się rozglądać. W rogu sali siedziało 5 chłopaków i 4 dziewczyny. Mój wzrok utkwił na blondynie. Nie przyglądałam mu się długo, bo ludzie zaczęli mi zasłaniać jego widok. Kiedy dziewczyny przyszły zaczęły mi opowiadać jacy beznadziejni byli ci chłopacy. Wzięły mnie za rękę i zaczęłyśmy szaleć. Nadal czułam na sobie czyiś wzrok i nie za bardzo mi się to podobało. Powiedziałam to dziewczyną, a one także zaczęły się rozglądać. Wyszłam za zewnątrz, bo zrobiło mi się duszno. Nagle ktoś zakrył mi buzię. Chciałam krzyczeć, ale nie mogłam.
Ten ktoś wrzucił mnie do auta i odjechaliśmy z piskiem opon. Zaczęłam się rozglądać.
[t.i]: Kim.... kim ty jesteś ? -nikt się nie odezwał-ja dam ci pieniądze tylko proszę zostaw mnie- zaczęłam szukać portfela w torebce. - proszę zostaw mnie. - auto zatrzymało się. Ten ktoś wyszedł z auta i otworzył drzwi z mojej lewej strony po czym wsiadł. Miał na sobie kaptur i czarne okulary. łzy mimowolnie zaczęły mi lecieć. - proszę. Ja dam ci wszystko. Tylko zostaw mnie ! Proszę.- zaczęłam płakać. Zdjął kaptur i czarne okulary. Mimo, że było ciemno widziałam jego niebieskie oczy. Ciężko oddychałam. Zapalił małe światełko w samochodzie. - N....Niall ?- pokiwał twierdząco głową.
N: Nie chciałem cię wystraszyć. Przepraszam. - nadal się cała trzęsłam.
[t.i]: To czemu mnie...... porwałeś ?- zaśmiał się
N: Może to tak wyglądać, ale ja cię...... kocham- spojrzałam niepewnie na niego.
[t.i]: Jak to ?- głupie pytanie
N: Od kąt zobaczyłem cię w tym domu dziecka to poczułam, że .... no jakbym cię znał już długi czas. Takie dziwne uczucie.- nie wiedziałam co powiedzieć- dlatego chcę cię bliżej poznać, a to "porwanie" było po to żeby moi kumple się o nic nie pytali. Przepraszam.
[t.i]: Ok. Przyjmuję przeprosiny, ale nie wiem czy może łączyć nas coś więcej. Praktycznie się nie znamy, a ty już mnie porywasz, - zaśmiałam się.
THE END
____________________________________________________________________
Wiem miałam go dodać tydzień temu, ale nie miałam czasu. Wiecie, jak to szkoła. Dobra koniec o szkole. Wystarczająco mam jej dość.
Jutro święta ! Prezenty, opłatek i barszczyk *.* ! Także jutro po raz pierwszy jadę na pasterkę. Jeszcze nigdy nie byłam, ponieważ mam młodsza siostrę i zawsze musiał z nią ktoś zostać.
Haha :D Mam nadzieje, że wasze święta także będą udane. Szkoda, że jutro nie leci kevin tylko w środę. :( Ah.... To chyba wszystko, a no i WESOŁYCH ŚWIĄT ! :*
Dziękuje tym co czytają bloga. Kocham was kochani. !
*ZOSTAW KOMENTARZ*



















