Obudziłam się wcześnie. Kasia jeszcze spała słodko w łóżeczku. Pomogłam przygotowywać jedzenie dla dzieci. Dzisiaj także mieli przyjść. Wczoraj bardzo dobrze mi się z nimi rozmawiało. Nie poruszałam tematu ich sławy. Nie interesowało mnie, jak to wszystko się stało. Zawsze, jak robiłam jedzenie to śpiewałam. Tym razem też tak było. W kuchni zostałam tylko, ja więc włożyłam słuchawki do uszu i puściłam pierwszą piosenkę.
'"Cause sooner or later
We'll wonder why we gave up
The truth is everyone knows"
Usłyszałam, że ktoś wchodzi." Dobrze, że nie miałam tak głośno puszczonej muzyki"-pomyślałam. Do kuchni weszli chłopaki.
[t.i]: Hej- uśmiechnęłam się do nich.
Lou: Hej- odpowiedział za wszystkich. Weszliśmy z kanapkami i piciem do salonu. Tam stał wielki stół. Po skończonym posiłku zaczęliśmy się zbierać. Dzieci do szkoły, a reszta do pracy. Tylko ja i Kasia zostałyśmy w salonie.
K: Miałaś mi coś powiedzieć.- stwierdziła dziewczynka
[t.i]: Tak. Mam nadzieje, że się ucieszysz. - uśmiechnęłam się do małej- dzisiaj nie będziesz tutaj spała...
K: Jak to ? Wyrzucają mnie !?
[t.i]: Nie. Spokojnie. Dzisiaj i do końca swojego życia będziesz spała u mnie- mała spojrzała na mnie zdziwiona.
K: Jak to ? - złapałam ją za rączki.
[t.i]: Już nie będziesz musiała tu mieszkać. Od dzisiaj będziesz mieszkać ze mną. Stworzymy rodzinę. - na kek twarzyczce pojawił się promienny uśmiech i rzuciła mi się na szyję. Wtuliłam się w nią.
K: Dziękuję
[t.i]: Nie to ja dziękuje. - odsunęłam ją od siebie. -biegnij się spakować. Ja jeszcze porozmawiam z Panią Olą. - Kasia szybko pobiegła na górę. Od wróciłam się, a za mną stał Niall. Uśmiechnął się do mnie. Podeszłam do niego.
N: Widzę, że mała się strasznie cieszy.
[t.i]: Tak.
N: Kochasz ją ?- spojrzałam mu w oczy.
[t.i]: Tak. Nawet nie wiesz, jak bardzo.- uśmiechnęłam się do niego.
N: Jak się poznałyście ?
"Szłam pierwszy raz tą ulicą. Nie wiedziałam gdzie jestem. W końcu bezradna usiadłam na najbliższej ławce. Po chwili koło mnie usiadła mała dziewczynka ze spuszczoną głową. Spojrzałam na nią.
[t.i]: Co się stało ?- mała spojrzała na mnie ze smutnymi oczkami.
K: Oni znowu mnie przezywają. - rozpłakała się. Przytuliłam ją do siebie.
[t.i]: Kto ?
K: Dziewczyny i...i chłopacy z....z mojej klasy- wyszlochała
[t.i]: Ludzie są podli, ale jeżeli już coś takiego robią wiedz, że ci zazdroszczą.- mała spojrzała na mnie i wyszeptała.
K: Tylko, że ja jestem z domu dziecka...- spuściła głowę-... moi rodzice zginęli w wypadku. -Przyglądałam się jej przez chwilę.
[t.i]: Ja... ja nie wiedziałam.
K: Skąd miałaś wiedzieć, a tak wgl to jestem Kasia a ty ?
[t.i]: [t.i] - mała się uśmiechnęła do mnie..... "
________________________________________
Wiem, ze krótkie, ale chciałam, żeby ktoś kto czyta mój blog miał kolejną część,.
Jutro poniedziałek :( Nienawidzę poniedziałków. Eh... trzeba przeżyć. Mieliście już robione prezenty ? Ja mam 20.12 ! Już nie mogę się doczekać. Chociaż mam przed tym dniem dużo spr. :( Teraz z biologii, chemii i geografii, a za tydzień z czegoś jeszcze. No i trzeba lekturę przeczytać i
wiersza się nauczyć na polaka :( Życzcie mi powodzenia ! Następna cześć za tydzień !

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz