Ew: No właśnie. Czemu się założyłeś ?- westchnął.
Ka: To było jedno wielkie nieporozumienie. Ja nie chciałem. Byłem wtedy na haju.
K&Ew: Co ?!
K; Miałeś z tym skończyć. - spuścił głowę.
Ka; Wiem. Tylko to jest silniejsze ode mnie. Na pewno skończę z tym, ale sam nie dam rady. - popatrzał na mnie- Ewka pomożesz mi ? Tylko przy tobie dam rady. Proszę. - co miałam mu powiedzieć ? Pierwszy raz znalazłam się w takiej sytuacji. Nigdy przedtem nie myślałam, że spotka mnie coś takiego.
Ew: Kacper... ja nie wiem co powiedzieć. Nie obiecuje, że pomogę, ale spróbuję. - uśmiechnął się do mnie. - lecz to nie znaczy, że ci wybaczam. Nie potrafię tak łatwo wybaczyć.
Ka: Rozumiem. Najważniejsze, że będziesz blisko mnie. - było to naprawdę miłe.
***2 miesiące później*****
Z Kacprem co raz lepiej. Chodzi na odwyk i jakoś daje radę. Nie jest doskonale, ale się stara, a co ze mną i z nim ? Jest dobrze. Mam nadzieje, że zbudujemy rodzinę. Będziemy mieć psa, 2 dzieci i dom na przedmieściach. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży. Czuję, że to ten jedyny. Teraz chcę skończyć szkołę.
_______________________________________________________________________________
Wiem, że nie jesteście zadowoleni, ale nie miałam czasu pisać dłuższego, bo mam gości do wtorku :(
No i jestem chora.
Pod 1 rozdziałem jest aż 18 wejść ! Zdziwiona jestem. Chociaż zero komentarzy. To bardzo zadowala mnie to , że tyle wejść. Dziękuje tym co czytają. :)
Nie dziwić się, że tak mało pisałam, ale nie mam czasu. Miłego wieczoru.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz