poniedziałek, 23 grudnia 2013

Imagin świąteczny/ Mikołajkowy 3

Mimo, że chłopacy już nie chodzi do mu dziecka (co mnie  zdziwiło) to ja nadal tam chodziłam.
Było to już po Bożym Narodzeniu. Nadchodził Sylwester. Sama  już planowałam wyjść z przyjaciółkami do klubu i zaszaleć. Kasia miała zostać z babcią (mamą [t.i]) Przygotowywałam ciuchy. Do wyjścia jeszcze 5 godz. ale zawsze chciałam mieć wszystko pod kontrolą. Po ok 1 godz wybrałam to :
                                                                 *Parę godz. później*
Wchodziłam już do  klubu z dziewczynami.  Był to lub dla bogatszych, ale jakoś uzbierałyśmy kasę. Ja dorabiałam na boku podobnie, jak dziewczyny. Strasznie nam na tym zależało.  Na początku dziewczyny wypiły drinka, a ja wodę. Nie przepadałam za alkoholem.  Już po paru minutach tańczyłyśmy na parkiecie. Jacyś kolesie zabrali mi koleżanki więc ja zeszłam na bok. Poczułam na sobie czyiś wzrok. Zaczęłam się rozglądać.  W rogu sali siedziało 5 chłopaków i 4 dziewczyny.  Mój wzrok utkwił na blondynie.  Nie przyglądałam mu się długo, bo ludzie zaczęli mi zasłaniać jego widok.  Kiedy dziewczyny przyszły zaczęły mi opowiadać jacy beznadziejni byli ci chłopacy.  Wzięły mnie za rękę i zaczęłyśmy szaleć.  Nadal czułam na sobie czyiś wzrok i nie za bardzo mi się to podobało.  Powiedziałam to dziewczyną, a one także  zaczęły się rozglądać.  Wyszłam za  zewnątrz, bo zrobiło mi się duszno.  Nagle ktoś zakrył mi buzię. Chciałam krzyczeć, ale nie mogłam.
Ten ktoś wrzucił mnie do auta i odjechaliśmy z piskiem  opon. Zaczęłam się rozglądać.
[t.i]: Kim.... kim ty jesteś ? -nikt się nie odezwał-ja dam ci pieniądze tylko proszę zostaw mnie- zaczęłam szukać portfela w  torebce. - proszę zostaw mnie. - auto zatrzymało się.  Ten ktoś wyszedł z auta i otworzył drzwi z mojej lewej strony po czym wsiadł. Miał na sobie kaptur i czarne okulary. łzy mimowolnie zaczęły mi lecieć. - proszę. Ja dam ci wszystko. Tylko zostaw mnie ! Proszę.- zaczęłam płakać. Zdjął kaptur i czarne okulary.  Mimo, że było ciemno widziałam jego niebieskie oczy. Ciężko oddychałam.  Zapalił małe światełko w samochodzie. - N....Niall ?- pokiwał twierdząco głową.
N: Nie chciałem cię wystraszyć. Przepraszam. - nadal się cała trzęsłam.
[t.i]: To czemu mnie...... porwałeś ?- zaśmiał się
N: Może to tak wyglądać, ale ja cię...... kocham- spojrzałam niepewnie na niego.
[t.i]: Jak to ?- głupie pytanie
N: Od kąt zobaczyłem cię w  tym domu dziecka to poczułam, że .... no jakbym cię znał już długi czas. Takie dziwne uczucie.- nie wiedziałam co powiedzieć- dlatego chcę cię bliżej poznać, a to "porwanie" było po to żeby moi kumple się o nic nie pytali. Przepraszam.
[t.i]: Ok. Przyjmuję przeprosiny, ale nie wiem czy może łączyć nas coś więcej.  Praktycznie się nie znamy, a ty już mnie porywasz, - zaśmiałam się.

THE END

____________________________________________________________________
Wiem miałam go dodać tydzień temu, ale nie miałam czasu. Wiecie, jak to szkoła. Dobra koniec o szkole. Wystarczająco mam jej dość.


Jutro święta ! Prezenty, opłatek i barszczyk *.* ! Także jutro po raz pierwszy jadę na pasterkę. Jeszcze nigdy nie byłam, ponieważ mam młodsza siostrę i zawsze musiał z nią ktoś zostać.
Haha :D Mam nadzieje, że wasze święta także będą udane. Szkoda, że jutro nie leci kevin tylko w środę. :( Ah.... To chyba wszystko, a no i WESOŁYCH ŚWIĄT ! :*

Dziękuje tym co czytają bloga. Kocham was kochani. !


*ZOSTAW KOMENTARZ*















 

niedziela, 8 grudnia 2013

Imagin świąteczny/ Mikołajkowy 2

*Następny dzień*

Obudziłam się wcześnie. Kasia jeszcze spała słodko w łóżeczku. Pomogłam przygotowywać jedzenie dla dzieci. Dzisiaj także mieli przyjść. Wczoraj bardzo dobrze mi się z nimi rozmawiało. Nie poruszałam tematu ich sławy. Nie interesowało mnie, jak to wszystko się stało. Zawsze, jak robiłam jedzenie to śpiewałam. Tym razem też tak było. W kuchni zostałam tylko, ja więc włożyłam słuchawki do uszu i puściłam pierwszą  piosenkę.
                         
'"Cause sooner or later
We'll wonder why we gave up
The truth is everyone knows"

Usłyszałam, że ktoś wchodzi." Dobrze, że nie miałam tak głośno puszczonej muzyki"-pomyślałam. Do kuchni weszli chłopaki.
[t.i]: Hej- uśmiechnęłam się do nich.
Lou: Hej- odpowiedział za wszystkich. Weszliśmy z kanapkami i piciem do salonu. Tam stał wielki stół. Po skończonym posiłku zaczęliśmy się zbierać. Dzieci do szkoły, a reszta do pracy. Tylko ja i Kasia zostałyśmy w salonie.
K: Miałaś mi coś powiedzieć.- stwierdziła dziewczynka
[t.i]: Tak. Mam nadzieje, że się ucieszysz. - uśmiechnęłam się do małej- dzisiaj nie będziesz tutaj spała...
K: Jak to ? Wyrzucają mnie !?
[t.i]: Nie. Spokojnie. Dzisiaj i do końca swojego życia będziesz spała u mnie- mała spojrzała na mnie zdziwiona.
K: Jak to ? - złapałam ją za rączki.
[t.i]: Już nie będziesz musiała tu mieszkać. Od dzisiaj będziesz mieszkać ze mną. Stworzymy rodzinę. - na kek twarzyczce pojawił się promienny uśmiech i rzuciła mi się na szyję. Wtuliłam się w nią.
K: Dziękuję
[t.i]: Nie to ja dziękuje. - odsunęłam ją od siebie. -biegnij się spakować. Ja jeszcze porozmawiam z Panią Olą. - Kasia szybko pobiegła na górę.   Od wróciłam się,  a za mną stał Niall. Uśmiechnął się do mnie. Podeszłam do niego.
N: Widzę, że mała się strasznie cieszy.
[t.i]: Tak.  
N: Kochasz ją ?- spojrzałam mu w oczy.
[t.i]: Tak. Nawet nie wiesz, jak bardzo.- uśmiechnęłam się do niego.
N: Jak się poznałyście ?


"Szłam pierwszy raz tą ulicą. Nie wiedziałam gdzie jestem. W końcu bezradna usiadłam na najbliższej ławce. Po chwili koło mnie usiadła mała dziewczynka ze spuszczoną głową. Spojrzałam na nią.
[t.i]: Co się stało ?- mała spojrzała na mnie ze smutnymi oczkami.
K: Oni znowu mnie przezywają. - rozpłakała się. Przytuliłam ją do siebie.
[t.i]: Kto ?
K:  Dziewczyny i...i chłopacy z....z mojej klasy- wyszlochała
[t.i]: Ludzie są podli, ale jeżeli już coś takiego robią wiedz, że ci zazdroszczą.- mała spojrzała na mnie i wyszeptała.
K: Tylko, że ja jestem z domu dziecka...- spuściła głowę-... moi rodzice zginęli w wypadku. -Przyglądałam się jej przez chwilę.
[t.i]: Ja... ja nie wiedziałam.
K: Skąd miałaś wiedzieć, a tak wgl to jestem Kasia a ty ?
[t.i]: [t.i] - mała się uśmiechnęła do mnie..... "
                                      
________________________________________

Wiem, ze krótkie, ale chciałam, żeby ktoś kto czyta mój blog miał kolejną część,.

Jutro poniedziałek :( Nienawidzę  poniedziałków.  Eh... trzeba przeżyć. Mieliście  już robione prezenty ? Ja mam 20.12 ! Już nie mogę się doczekać. Chociaż mam przed tym dniem dużo spr. :( Teraz z biologii, chemii i geografii, a za tydzień z czegoś jeszcze. No i trzeba lekturę przeczytać i
wiersza się nauczyć na polaka :(  Życzcie mi powodzenia ! Następna cześć za tydzień  !


   

sobota, 7 grudnia 2013

Imagin świąteczny/ Mikołajkowy (1)

Mikołajki. Właśnie szłam w stronę domu dziecka, aby rozdać kupione prezenty. Nie były one jakoś na bogato, ale liczą się chęci. Od samego wejścia na korytarz utuliło mnie ciepło z  kominka.  Usłyszałam śmiechy i śpiewy dzieci.  Przeszłam z korytarza do wielkiego salonu. Na środku stała zielona choinka z ozdobami. Mimo, że jeszcze trochę do świąt Bożego Narodzenia to już u nich stała choinka. Lubiłam taką atmosferę.  Kawałek dalej siedziała grupka dzieci jedzących słodycze, które zapewne dostały od małego Mikołaja.  Podeszłam do Pani opiekunki i poinformowałam o tym, że przyniosłam prezenty. Miałam tylko ich 10 więc miałam nadziej, że dzieci się nie obrażą, jak będą  musiały się podzielić z innymi dziećmi.....

Po rozdanych prezentach podeszłam do Kasi. Była to mała blondyneczka, której rodzice zginęli w wypadku kiedy miała  miesięcy teraz ma  lat. Zawsze była uśmiechnięta, ale dzisiaj na jej twarzy gościł smutek. Podeszłam do nie i uklęknęłam.
[t.i]: Co się stało mała ?- podniosła na mnie głowę. Widziałam w jej oczach łzy.
K: Ten kolega znowu mówi, że rodzice mnie nie kochali
[t.i]: Kochali cię i nadal kochają. Zresztą mam dla ciebie niespodziankę.- uśmiechnęłam się do niej.
K: Jaką ? - już miałam powiedzieć kiedy do salonu weszło  Mikołajów krzyczących "Wesoły Świąt!" Wszyscy odwrócili się w stronę Mikołajów. Dzieci zaczęli pod biegać do każdego śmiejąc się.
[t.i]: Powiem ci później. Idź do reszty dzieci.- Mała pobiegła do reszty. Mikołaje zaczęli rozdawać prezenty, a ja podeszłam do opiekunki. - kto to jest ?- spojrzałam na nią pytająco.
O:  One Direction.  Chcieli zrobić dzieciom niespodziankę i udało im się.- zaśmiała się opiekunka.  Przyglądałam się im z daleka. Dzieci były bardzo szczęśliwe.
N: Ho ! Ho! Teraz usiądźmy i przeczytajmy opowieść wigilijną. - dzieci usiadły naokoło Mikołajów. Jeden z ich zaczął czytać.

Po jakiś 3 godz,  dzieci spały w łóżeczkach. Mikołaje zaczęli zdejmować ubrania i przebrali się w zwykłe dresy i koszulki.
O: To, jak bierzesz Kasię do domu dzisiaj czy jutro ?
[t.i]:Niech jeszcze dzisiaj śpi tutaj, a jutro rano po nią przyjadę.
O: Jesteś dobrą dziewczyną. Mam nadzieje, że będziecie szczęśliwe. - uśmiechnęłam się życzliwie do niej- prześpij się tutaj na kanapie, a, jak się obudzisz to pojedziecie raz do domu.
[t.i]: Dobrze. - opiekunka przeszła do innego pokoju po koc i kakao dla każdego. Wtedy ja podeszłam do  chłopaków. - dzieci były przeszczęśliwe. Gratuluje pomysłu.
H: Dzięki. o to nam chodziło. Jestem Harry.
Lou: Louis
Li: Liam
Z: Zayn
N: Naill. - wszystkim się przyglądnęłam. Każdy miał coś po czym można by go rozpoznać. Harry-loki, Louis- paski, Liam- wygląd najpoważniejszego, Zayn- tatuaże, a Niall - wesołe niebieskie oczy i blond czupryna.
[t.i]: [t.i] Miło mi. -

 
______________________________________________________________________


Hej. Dawno mnie nie było. U mnie już lepiej, o wiele lepiej ! Następna część albo jutro albo za tydzień. Papa <3 Miłej nocy :3