sobota, 7 grudnia 2013

Imagin świąteczny/ Mikołajkowy (1)

Mikołajki. Właśnie szłam w stronę domu dziecka, aby rozdać kupione prezenty. Nie były one jakoś na bogato, ale liczą się chęci. Od samego wejścia na korytarz utuliło mnie ciepło z  kominka.  Usłyszałam śmiechy i śpiewy dzieci.  Przeszłam z korytarza do wielkiego salonu. Na środku stała zielona choinka z ozdobami. Mimo, że jeszcze trochę do świąt Bożego Narodzenia to już u nich stała choinka. Lubiłam taką atmosferę.  Kawałek dalej siedziała grupka dzieci jedzących słodycze, które zapewne dostały od małego Mikołaja.  Podeszłam do Pani opiekunki i poinformowałam o tym, że przyniosłam prezenty. Miałam tylko ich 10 więc miałam nadziej, że dzieci się nie obrażą, jak będą  musiały się podzielić z innymi dziećmi.....

Po rozdanych prezentach podeszłam do Kasi. Była to mała blondyneczka, której rodzice zginęli w wypadku kiedy miała  miesięcy teraz ma  lat. Zawsze była uśmiechnięta, ale dzisiaj na jej twarzy gościł smutek. Podeszłam do nie i uklęknęłam.
[t.i]: Co się stało mała ?- podniosła na mnie głowę. Widziałam w jej oczach łzy.
K: Ten kolega znowu mówi, że rodzice mnie nie kochali
[t.i]: Kochali cię i nadal kochają. Zresztą mam dla ciebie niespodziankę.- uśmiechnęłam się do niej.
K: Jaką ? - już miałam powiedzieć kiedy do salonu weszło  Mikołajów krzyczących "Wesoły Świąt!" Wszyscy odwrócili się w stronę Mikołajów. Dzieci zaczęli pod biegać do każdego śmiejąc się.
[t.i]: Powiem ci później. Idź do reszty dzieci.- Mała pobiegła do reszty. Mikołaje zaczęli rozdawać prezenty, a ja podeszłam do opiekunki. - kto to jest ?- spojrzałam na nią pytająco.
O:  One Direction.  Chcieli zrobić dzieciom niespodziankę i udało im się.- zaśmiała się opiekunka.  Przyglądałam się im z daleka. Dzieci były bardzo szczęśliwe.
N: Ho ! Ho! Teraz usiądźmy i przeczytajmy opowieść wigilijną. - dzieci usiadły naokoło Mikołajów. Jeden z ich zaczął czytać.

Po jakiś 3 godz,  dzieci spały w łóżeczkach. Mikołaje zaczęli zdejmować ubrania i przebrali się w zwykłe dresy i koszulki.
O: To, jak bierzesz Kasię do domu dzisiaj czy jutro ?
[t.i]:Niech jeszcze dzisiaj śpi tutaj, a jutro rano po nią przyjadę.
O: Jesteś dobrą dziewczyną. Mam nadzieje, że będziecie szczęśliwe. - uśmiechnęłam się życzliwie do niej- prześpij się tutaj na kanapie, a, jak się obudzisz to pojedziecie raz do domu.
[t.i]: Dobrze. - opiekunka przeszła do innego pokoju po koc i kakao dla każdego. Wtedy ja podeszłam do  chłopaków. - dzieci były przeszczęśliwe. Gratuluje pomysłu.
H: Dzięki. o to nam chodziło. Jestem Harry.
Lou: Louis
Li: Liam
Z: Zayn
N: Naill. - wszystkim się przyglądnęłam. Każdy miał coś po czym można by go rozpoznać. Harry-loki, Louis- paski, Liam- wygląd najpoważniejszego, Zayn- tatuaże, a Niall - wesołe niebieskie oczy i blond czupryna.
[t.i]: [t.i] Miło mi. -

 
______________________________________________________________________


Hej. Dawno mnie nie było. U mnie już lepiej, o wiele lepiej ! Następna część albo jutro albo za tydzień. Papa <3 Miłej nocy :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz